Dowcip przekreślił karierę posła

Czy ktoś jeszcze pamięta niejakiego pana posła Roberta Węgrzyna? Tak. To ten sam, który opowiadając dla dziennikarzy zasłyszany od kolegi dowcip skompromitował się totalnie. Mówiąc w skrócie, chodziło o to, że na lesbijki, to pan poseł by sobie z chęcią popatrzył. Może to i prawda. Może nawet jest to ten rodzaj prawdy, którą poparłaby większość mężczyzn gdzieś w kameralnych towarzyskich rozmowach. Należy jednak pamiętać, iż jest zasadnicza różnica między mówieniem czegoś w gronie kameralnym, a wypowiadaniem się do kamery. Tą wypowiedź zaliczono panu posłowi jako wpadkę. Ba! Jako wpadkę niewybaczalną, bowiem najprawdopodobniej nie znajdzie się dla niego miejsce na listach PO na jesieni. Co ciekawe, jeden, głupi kawał rujnuje karierę polityczną szeregowego posła, a zamieszanie na kolei nie wpływa na pozycję ministra Grabarczyka. To wydaje się być dopiero wpadka jakich mało. Nie mniej jednak takie jest już polskie życie polityczne. Karmi się ono chwilowymi skandalami, żartami i sytuacjami, oby być jak najdalej od realnych problemów. Może kiedyś to się zmieni? Może już na jesieni? Czas pokaże.