5 przykazań egzaminacyjnych

Po pierwsze – nie telefonuj do egzaminatora w sprawach egzaminacyjnych, a tym bardziej nie zlecaj tego rodzicom, sąsiadom, teściowej czy swemu spowiednikowi. Pamiętaj, że telefon egzaminatora to nie informacja ani odtłuszczacz, zegarynka, „gorąca linia”, telefon zaufania, pogotowie psychiatryczne. Po drugie – jeśli przyszedłeś na egzamin, to nie uciekaj spod drzwi. Nie bój się poznać siły swego intelektu. Nie każdego, jak tylko zaczyna myśleć, od razu głowa boli. Po trzecie – ubierz się odpowiednio. Egzaminator z pewnością Cię nie przyjmie, jeśli uzna, że wyskoczyłeś właśnie na piwko, a do niego wpadłeś przechodząc. Zważywszy, że niektórzy panowie nie rozumieją słowa „odpowiednio” komunikuję, że jeśli masz na sobie dżinsowe portki, sweterek lub koszulę bez krawata, to w takim stroju możesz udać się co najwyżej na egzamin na kartę rowerową albo na wieczorek poetycko-muzyczny. Po czwarte – oczekując na egzamin nie wydzieraj się wniebogłosy ani nie wydawaj oślich ryków, nie mówiąc już o dźwiękach, co do których egzaminator nie może wyjść z zadziwienia, że mogą pochodzić z ludzkiej krtani. Nie jesteś ani w zoo, ani na rykowisku, ani na meczu piłkarskim. Po piąte – nie żuj gumy. Nie jesteś krówskiem na pastwisku, które musi przeżuwać treść żołądkową, a egzaminator nie jest weterynarzem.