Monthly Archives: Maj 2011

Wakacyjna retrospekcja spod krzyża

Cross camping. Pamiętam, gdy jakiś czas temu, gdy pod pałacem prezydenckim stał jeszcze krzyż, ja wymyśliłem właśnie to określenie. Ten zwrot. Na początek może warto wyjaśnić skąd nazwa? Nie jest to wcale takie trudne. Cross – z ang. krzyż, a camping – każdy wie. Wróćmy jednak do samego cross campingu i do tego jakie atrakcje na nas czekają w przypadku kiedy wybierzemy ten sposób spędzenia urlopu. Jedną z głównych zalet jest to, że możemy być w kilku miejscach naraz. Niby Warszawa, a przecież Krakowskie Przedmieście i na dodatek w cieniu drzewek lasów smoleńskich. Kolejny plus cross campingu, to znowu synteza. Jest trochę jak na meczu, a trochę jak pod Grunwaldem. Zagorzali kibice walczą między sobą i przerzucają się różnymi hasłami oraz przedmiotami, a służby porządkowe nie umieją nad tym zapanować. Co do roku 1410, to brakuje do pełnego podobieństwa następujących rzeczy: dwóch mieczy, koni, prześcieradeł z krzyżami i przywódcy o dziwnie brzmiącym nazwisku – reszta jest już zgodna z historią, bo przecież na pewno wygra Polska. Ostatnim co skłaniało by do uskuteczniania cross campingu jest jego pełna darmowość. Wszystko jest „za free”, wystarczy tylko zabrać ze sobą zatwardziałość, fanatyzm, bo na zdrowy rozsądek raczej liczyć tam nie można.

Wpadki polityków

Również do niewątpliwych i niekwestionowanych politycznych i obyczajowych wpadek, można zaliczyć sytuację, w której to prezydent Bronisław Komorowski wygłaszając jedno ze swoich (jak zwykle) kwiecistych i kaznodziejskich przemówień, posiłkował się kartką, na której były wydrukowane wiadomości z Wikipedii dotyczące Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Nie jestem ani fanem Prawa i Sprawiedliwości, ani Platformy Obywatelskiej, ani żadnej innej opcji politycznej, ale trzeb przyznać, że gdyby takie coś przytrafiło się Świętej Pamięci Lechowi Kaczyńskiemu, to obśmiewanie, wyszydzanie i piętnowanie tego w mediach trwałoby o wiele dłużej i byłoby znacznie bardziej intensywne. Co to tak naprawdę znaczy? Otóż nic innego, jak tylko to, że Platforma Obywatelska ma wśród społeczeństwa większy kredyt możliwego obciachu. Czy to dobrze? Nie wiem, bo może to znaczyć, że obecne władze traktujemy nie do końca poważnie. Rządzącym jednak wydaje się to w ogóle nie przeszkadzać. Zarówno tym, którzy rządzili dawniej jaki i tym, którzy rządzą dziś, bowiem co jakiś czas podrzucają mediom jakiś ciekawy powód do wyszydzania i śmiechu.

Dowcip przekreślił karierę posła

Czy ktoś jeszcze pamięta niejakiego pana posła Roberta Węgrzyna? Tak. To ten sam, który opowiadając dla dziennikarzy zasłyszany od kolegi dowcip skompromitował się totalnie. Mówiąc w skrócie, chodziło o to, że na lesbijki, to pan poseł by sobie z chęcią popatrzył. Może to i prawda. Może nawet jest to ten rodzaj prawdy, którą poparłaby większość mężczyzn gdzieś w kameralnych towarzyskich rozmowach. Należy jednak pamiętać, iż jest zasadnicza różnica między mówieniem czegoś w gronie kameralnym, a wypowiadaniem się do kamery. Tą wypowiedź zaliczono panu posłowi jako wpadkę. Ba! Jako wpadkę niewybaczalną, bowiem najprawdopodobniej nie znajdzie się dla niego miejsce na listach PO na jesieni. Co ciekawe, jeden, głupi kawał rujnuje karierę polityczną szeregowego posła, a zamieszanie na kolei nie wpływa na pozycję ministra Grabarczyka. To wydaje się być dopiero wpadka jakich mało. Nie mniej jednak takie jest już polskie życie polityczne. Karmi się ono chwilowymi skandalami, żartami i sytuacjami, oby być jak najdalej od realnych problemów. Może kiedyś to się zmieni? Może już na jesieni? Czas pokaże.

Informacje o Blogu

Blog prezentujący różne zabawne historie z życia wzięte. To nie jest miejsce dla skwaszonych ponuraków i pesymistów, ale dla osób które szukają rozrywki, ciętego dowcipu i satyry.